Zima opada całunem
puka do okien
Płomień w kominku jak łunę
ciepło roztoczył
Miłość wpleciona w ramiona
zaczarowanej pary tańczy tu
Dumna i nie ujarzmiona
jak wielki wir u wodospadu stóp
Zamieć i słowa zawiści
śniegiem padają
W lodu kryształkach jak iskry
gwiazdy igrają
Szaleni i przemienieni
tęczowy pył co zadrwił z ludzkich słów
Odchodzą dumni natchnieni
jak wielki wir u wodospadu stóp
Wraz z nimi serpentynami
pędzi w zaprzęgu księżycowy nów
Wzbijając śnieżne tumany
jak wielki wir u wodospadu stóp
Śnieg prószy noc przyszła w gości
by ślady osnuć
Skąd rwąca moc tej miłości
jak rzeka wiosną
Wciąż dziki on dzika ona
tańczą jak mgła u szalejących wód
Miłość ich splata ramiona
jak wielki wir u wodospadu stóp
Wciąż dziki on dzika ona
tańczą jak mgła u szalejących wód
Miłość ich splata ramiona
jak wielki wir u wodospadu wrót
| C G C
F C (G C)
C G C
F a
F G C
F C G E
F G C
F C G C
D A D
G D (A D)
D A D
G h
G A D
G D A Fis
G A D
G D A D |